O Eva Łaskarzewska

(Nie) idealna córka idealnego Ojca. Świadoma swoich pustych rąk i tego, że wszystko jest łaską. Wyznaje zasadę "ora et labora".

Bezczelna baba

(Mt 15,21-28) Jezus podążył w stronę Tyru i Sydonu. A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych okolic, wołała: Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko dręczona przez złego ducha. Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem. Na to podeszli Jego uczniowie i prosili Go: Odpraw ją, bo krzyczy za nami! Lecz On odpowiedział: Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela. A ona przyszła, upadła przed Nim i prosiła: Panie, dopomóż mi! On jednak odparł: Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom a rzucić psom. A ona odrzekła: Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn, które spadają ze stołów ich panów. Wtedy Jezus jej odpowiedział: O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz! Od tej chwili jej córka została uzdrowiona.
Ta bezimienna kobieta była zwyczajnie bezczelna. Jako Kananejka dla Izraelitów była poganką, z którą nie powinno się nawet rozmawiać. A ona podchodzi do Jezusa i jeszcze śmie o coś prosić. Nie zważa na ciszę z Jego strony. Pewnie krzyczy jeszcze głośniej. Aż nie wytrzymują tego uczniowie. Jest wytrwała, nie zniechęca się. I na końcu otrzymuje to, o co prosiła choć była gotowa przyjąć wszystko – powiedziała przecież w swej wielkiej pokorze i prostocie, iż przyjmie resztkę, która spadnie.
Nie tak dawno, gdy „cisza” ze strony Boga wydawała się już nie do zniesienia powiesiłam sobie w widocznym miejscu krótkie hasło: „I tak się mnie nie pozbędziesz”. Teraz dopisuję: „I wezmę to, co mi tylko zechcesz dać”.