O Eva Łaskarzewska

(Nie) idealna córka idealnego Ojca. Świadoma swoich pustych rąk i tego, że wszystko jest łaską. Wyznaje zasadę "ora et labora".

Ciepła kanapa relacji…

Wczoraj komuś powiedziałam, że wole zaryzykować i ponieść porażkę niż żyć ze świadomością, że ominęło mnie coś wielkiego, bo zwyczajnie się bałam.. No to szybko miałam odpowiedź z Góry..

Trzepnęło mną w sobotę, gdy Franciszek powiedział młodzieży zgromadzonej na Brzegach o bezpiecznej kanapie życia*. Trzepnęło w co najmniej kilku kontekstach. Ale dziś (niedziela) siedząc w pustawym już biurze prasowym, kiedy mogę słuchać muzyki i nadrabiać Internety patrząc przy tym na żegnających się ludzi, mam w głowie szczególnie obraz kanapy naszych relacji. Tych międzyludzkich.

Bycie z kimś w relacji jest trudne. Wymaga czasu, zaangażowania i chęci samego bycia. Otwieranie się jest wymagające. Szczerość jest wymagająca (rety, jak okrutnie bardzo…). Budowanie jest wymagające. Trwanie jest wymagające. O współcierpieniu, towarzyszeniu i innych podobnych nie mówiąc…

To trud. Nawet w najpiękniejszą i najprostszą relację wkomponowany jest trud i swoiste umieranie.

Słowa. Gesty (jakie to trudne, żeby były właściwie odczytane). Troska. Zaufanie. Empatia. Pozytywna szydera.

Spotyka się człowiek z człowiekiem i „jakoś tak” tworzy się relacja. Siedzą, gadają, śmieją się. Mija dzień za dniem i jest im zwyczajnie dobrze razem. Czasem sobie wsadzą palec między żebra a czasem i popatrzą głęboko w oczy bez słów.

I co? A co ma być?

I „jakoś leci”. Tworzy się. Jakby samo. Choć podskórnie wiemy, że Twórca Relacji lubi szalone miksy międzyludzkie.

I wtedy następuje najlepsze – weryfikacja. Dzielą ich miejsce i czas. Pełnione obowiązki. Podjęte zadania. Lista jest długa.

Czasem „jakoś tak” relacja się rozpada. Chyba wcale nie „jakoś tak”. Chyba czego zabrakło. Czasu (choć mamy go pod dostatkiem na media społecznościowe..). Rozmów (w dobie komunikatorów..). Spotkań (w dobie globalnej wioski, gdzie wszędzie blisko…). Dobrej woli (tego najbardziej). Otwierania się (a to znów boli). Lista jest długa.

Czasami to „jakoś tak” faktycznie jest naturalne. Bo ludzie są na określony czas. Krótszy lub dłuższy. Bo niektóre relacje mają nas „tylko” do czegoś doprowadzić, pokazać, utwierdzić. Bo może mamy sobie towarzyszyć na krótszym lub dłuższym etapie życia.

Nie jestem specjalistą od relacji. Czuję, że nawet nie raczkuję w temacie. Uczę się. Widzę jednak piękno i dobro drugiego człowieka. Widzę jego wartość w naszym życiu. Widzę momenty, gdy ta wyciągnięta dłoń znaczy więcej niż jakiekolwiek słowa.

O drugiego człowieka w naszym życiu trzeba dbać.

O relacje trzeba dbać.

Taki tam truizm.

Od dłuższego czasu czuję się obdarowana ludźmi. Ich obecnością. Ich pięknem. Ich tajemnicą. Dużo z nimi przebywam. Od 5 tygodni non stop jestem w ludziach, nie pamiętam już nawet kiedy spałam sama. Dużo rozmawiam. Staram się poznać. Nie wiem czy od razu budować relacje, ale na pewno czerpać jak najwięcej, ile tylko mogę i dawać najwięcej ile mogę w danym miejscu i czasie. I doświadczam jakie to jest trudne. Jak trudno siąść i powiedzieć sobie prawdę w oczy. Jak trudno się kimś zaopiekować i dać się komuś zaopiekować sobą. Jak trudno pozbyć się szpadelka samowystarczalności.

Wiem. Znam. Z autopsji.

I tak siedzę w tym pustym biurze, deszcz leje za oknem a mi po głowie tłuką się słowa Maćka – chłopaka, który zaprojektował graficznie ŚDM ale przeżywał je już w niebie:

„Każdy dzień jest piękny, jednak nie zawsze w natłoku obowiązków dostrzegamy, jak bardzo jesteśmy szczęśliwi. Czasem trzeba po prostu dostać obuchem w łeb, by to dostrzec. Życzę wam, byście byli w stanie to dostrzec bez potrzeby takich doświadczeń”.

Życzę Wam byście umieli dostrzec piękno relacji bez dostawania obuchem w łep.

Bez momentów, gdy zostajecie bez bliskich ludzi, bez samotnych chwil w szpitalu, bez rozmów, które kończą relacje a po nich zostanie głucha cisza i wielki smutek w sercu.

Życzę Wam odwagi w kreowaniu relacji i ich utrzymywaniu.

Życzę Wam odkrycia drugiego człowieka. Zaciekawienia się nim.

Wczoraj usłyszałam zdanie, z którym się zupełnie nie zgadzam „kiedy poznamy wszystkie tajemnice drugiego człowieka, stanie się on dla nas zupełnie nieciekawy”. Guzik prawda – drugiego człowieka nie da się poznać na 100%. Zawsze pozostanie tajemnicą.

A na koniec życzę Wam radości spotkania z drugim człowiekiem i serca pełnego nadziei, że możecie się nawzajem ubogacić.

Życzę Wam trudnych rozmów, kiedy trzeba – one świadczą o tym, że nam zależy. Życzę Wam prawdziwego bólu tęsknoty, strumienia łez i pękającego serca podczas pożegnań – one świadczą o tym, że potrafimy kochać. Życzę Wam zdjęć, drobiazgów, gestów, piosenek przypominających bliskich ludzi. Tak aż czasami na dźwięk pierwszych taktów piosenki skapnie jakaś łza.To nie tani sentymentalizm – to oznaka kochającego serca. (nawet nie wiecie, co czuję, gdy słyszę https://www.youtube.com/watch?v=X-m9sRRN9MA&list=RDX-m9sRRN9MA#t=87 )

Życzę, aby Twórca Relacji zrobił Wam w nich przewrót, by oczyszczał, odnawiał, tworzył.. Sama sobie tego życzę…

On się na tym zna naprawdę dobrze.

W końcu jest w Trójcy Jedyny.

*Drodzy przyjaciele, jest to tajemnica, do której doświadczenia jesteśmy powołani wszyscy. Bóg czegoś od ciebie oczekuje – zrozumieliście – Bóg czegoś od ciebie chce, Bóg czeka na ciebie. Bóg przychodzi, aby złamać nasze zamknięcia, przychodzi, aby otworzyć drzwi naszego życia, naszych wizji, naszych spojrzeń. Bóg przychodzi, aby otworzyć wszystko, co ciebie zamyka. Zaprasza cię, abyś marzył, chce ci pokazać, że świat, w którym jesteś, może być inny. Tak to jest: jeśli nie dasz z siebie tego, co w tobie najlepsze, świat nie będzie inny. To jest wyzwanie.